Sylwia Chojecka wywiad

Dyscyplina i odwaga. Wywiad z Sylwią Chojecką

Przedstawiam Wam kolejny wywiad z osobą z branży redaktorskiej. Tym razem na moje pytania odpowiada Sylwia Chojecka, właścicielka pracowni redaktorskiej Od słowa do słowa. Sylwia zaciekawiła mnie przede wszystkim pięknie prowadzonym kontem na Instagramie – fachowym, rzeczowym, estetycznym, ale też pełnym ciepła i zrozumienia. Poza tym widziałam, że Sylwia łączy pracę z macierzyństwem, a w dobie pandemii jest to bardzo pożądana i ważna umiejętność – przede wszystkim dla kobiet (ale nie tylko!).  Zapytałam zatem Sylwię, od czego zaczęła się jej droga zawodowa, jakie są jej zdaniem najważniejsze cechy osoby pracującej na własny rachunek i jaką cechę musi posiadać dobry korektor. Zapraszam do lektury!

Sylwia Chojecka
Sylwia Chojecka

Jakie studia skończyłaś, aby pracować jako korektorka?

Studiowałam filologię polską ze specjalizacją edytorstwo i komunikacja medialna.
W czasie studiów ukończyłam też dwuletnie studium dziennikarskie – wiedza, którą tam zdobyłam, i praktyki, m.in. w „Dzienniku Polskim” i w radiu, wielokrotnie przydawały mi się w pracy. A szczególnie mocno doceniam je teraz, gdy działam w mediach społecznościowych. Skończyłam też podyplomowo pedagogikę, na wypadek gdybym miała się związać z edukacją, ale od ponad 10 lat pracuję w zawodzie, a wiedza pedagogiczna przydaje mi się podczas redakcji i korekty artykułów, książek, e-booków dotyczących tej dziedziny.

Jaka osoba nie odnajdzie się Twoim zdaniem w prowadzeniu własnego biznesu?

To ciekawe pytanie. Jeszcze kilka lat temu odpowiedziałabym Ci, że sama się w tym nie odnajdę. Dzisiaj jednak coraz bardziej podoba mi się to, co robię, cieszę się, że mogę pracować na własny rachunek, a im więcej mam doświadczenia, tym jestem spokojniejsza. Wydaje mi się, że własny biznes nie jest dla osób, które cenią sobie przede wszystkim stabilizację i spokój. To nie jest tak, że ja tych wartości nie cenię, ale w obecnej sytuacji, gdy mam trójkę małych dzieci, jest to najlepsze rozwiązanie. Własna działalność pozwala mi łączyć zarabianie pieniędzy i rozwój osobisty z byciem mamą na pełen etat. Jestem z moimi dziećmi zawsze wtedy, kiedy mnie potrzebują. To dla mnie ogromnie ważne. Kiedyś sądziłam, że nigdy nie nauczę się dyscypliny – a to, obok odwagi, druga bardzo ważna kwestia w biznesie. Pracowałam kiedyś na etacie, w określonych godzinach, i byłam przekonana, że sama nigdy nie byłabym w stanie narzucić sobie takiej organizacji. Okazało się, że nie było to takie trudne. Każdy mój klient i zleceniodawca jest moim szefem. Jeśli umawiam się z kimś na konkretny deadline i rezultat, muszę się z tego wywiązać. I tak steruję swoją codziennością, by mi się to udawało.

Najważniejsza cecha korektorki to…

Trudno wskazać jedną. W mojej opinii są to: pokora, otwarty umysł i inteligencja. Wiem, że to może być zaskakujące. Ale po latach pracy mam takie wnioski, że wszystkich zasad możemy się nauczyć, możemy opanować schematy, możemy ćwiczyć oko w tropieniu literówek. Nie to jest jednak według mnie najważniejsze. Sądzę, że najistotniejsze jest szersze spojrzenie, oczytanie, wrażliwość językowa i świadomość, że nie wiemy wszystkiego. Każdy poprawiany tekst czymś mnie zaskakuje. Każda wymiana opinii z innymi korektorami i redaktorami przynosi jakąś nową wiedzę. Każda książka, którą czytam prywatnie, jest dla mnie źródłem wiedzy o języku. Ten stan rzeczy ma też swoją ciemną stronę, bo w tej pracy bardzo łatwo o tzw. syndrom oszusta. Ciągle może się nam wydawać, że jeszcze za mało wiemy. Dlatego tak bardzo cenię sobie kontakt ze środowiskiem redaktorskim. Lubię dyskusje o języku i zasadach, ważna jest dla mnie możliwość upewnienia się we własnych decyzjach.

Jaki był najgorszy błąd popełniony przez Ciebie w czasie prowadzenia firmy?

Ostatnio zdałam sobie z tego sprawę i myślę, że mogę o tym głośno powiedzieć. Największym błędem było dla mnie jak do tej pory przecenienie swoich możliwości, brak odpoczynku od pracy i zbyt duża liczba zobowiązań. Miałam taki etap w zeszłym roku. Trwała już pandemia, wszyscy baliśmy się o płynność finansową. Z tego powodu pracowałam bez wytchnienia, bez odpoczynku, zlecenia się piętrzyły, a ja w krótkim czasie zwyczajnie się wypaliłam. Odbiło się to na moim zdrowiu, na relacjach z bliskimi. Na szczęście szybko zrozumiałam, że tak się nie da, i postanowiłam nauczyć się lepszej organizacji i asertywności, bo to głównie jej brak doprowadził mnie w tamto miejsce. Wracam często pamięcią do tego czasu, bo wiem, że nie chcę powtórzyć tego błędu. Chcę pracować, uwielbiam to, co robię, ale sztuką jest też zachować balans i tego się od tamtej pory uczę.

[…] najistotniejsze jest szersze spojrzenie, oczytanie, wrażliwość językowa i świadomość, że nie wiemy wszystkiego. Każdy poprawiany tekst czymś mnie zaskakuje. Każda wymiana opinii z innymi korektorami i redaktorami przynosi jakąś nową wiedzę. Każda książka, którą czytam prywatnie, jest dla mnie źródłem wiedzy o języku.

Jak łączysz pracę zawodową z wychowywaniem dzieci? W dobie pandemii wiele kobiet zastanawia się nad zmianą trybu pracy, aby pogodzić aktywność zawodową z opieką nad maluszkami.

Miałam taki pomysł na siebie, zanim wybuchła pandemia. Funkcjonowałam w tym trybie kilka lat, więc niewiele się dla mnie zmieniło, choć – nie ukrywam – czas, kiedy zamknięto przedszkola i żłobki, był trudny, bo zwykle w godzinach poranno-dopołudniowych miałam po opieką jedno dziecko, a nagle trzeba się było zająć całą trójką. Podeszłam do tego elastycznie i zmieniłam godziny pracy. Pogodziłam się z tym, że muszę poświęcić na pracę popołudnia, wieczory i weekendy – czyli czas, w którym opiekę nad dziećmi przejmuje mąż. Daliśmy sobie radę. Mamy dzieci w wieku rok, 3 i 7 lat 😉 Staram się doceniać to, co mam. Mimo pandemii nie narzekam na brak zleceń. Uczę się w tym wszystkim dbać o siebie, bo wiem, że jeśli ja będę w złej formie, to o nikogo się nie zatroszczę. Wiem też, że taki stan nie będzie trwał wiecznie. Kiedyś dzieci podrosną, a ja będę mieć więcej przestrzeni na inne aktywności.

Gdzie zawodowo chciałabyś być pod koniec 2021 roku?

Biorąc pod uwagę fakt, że mamy już maj, a czas pędzi jak szalony, nie spodziewam się rewolucji. Obecnie realizuję się jako mentor początkujących korektorów – organizuję właśnie już trzeci w tym roku warsztat redakcji i korekty. To dla mnie nowa ścieżka rozwoju, która daje mi mnóstwo radości i satysfakcji, a opinie osób, które ukończyły warsztat, dodają mi skrzydeł. Mam mnóstwo pomysłów na kolejne kroki. Chciałabym też rozszerzyć działalność wydawniczą, bo choć jestem wydawcą, to mam na koncie na razie jedną książkę (charytatywny zbiór opowiadań PrzyTulanki. Opowiadania i wiersze dla dzieci). Nie chcę się jednak zbyt mocno rozpędzać, planuję z głową, bo – jak wspomniałam wcześniej – priorytetem jest dla mnie dobrostan mojej rodziny i zdrowie (zarówno fizyczne, jak i psychiczne). Jestem daleka od idealizowania teorii, że bycie mamą i prowadzenie firmy to bułka z masłem i każdy się w tym odnajdzie. Mówię głośno o tym, że bywa trudno. Mówię o tym, jaką ponoszę cenę. Ale jak do tej pory liczba plusów przewyższa liczbę minusów tego układu. I jestem po prostu szczęśliwa. 😊