chmielarz baner wielogłoska

Trylogia o zmarnowanym życiu. „Wilkołak” i cykl gliwicki Wojciecha Chmielarza

Niedawno Wojciech Chmielarz, popularny nad Wisłą autor kryminałów, wydał „Wilkołaka”, ostatnią część trylogii gliwickiej. Dowiemy się z niej, jak potoczyło się życie Igi, ukochanej Dawida Wolskiego, której tragiczne losy na zawsze odmieniły życie Dawida. Poza wątkiem Dawida rozwinięty jest też wątek prokuratora Adama Górnika i jego perypetii – zawodowych i osobistych. Nową postacią jest Kasia, siostra żony Górnika.

Kryminał jest napisany zgodnie ze sztuką. Napięcie, choć umiarkowane, trzyma czytelnika w okowach. Czekamy na zakończenie, pragniemy dowiedzieć się, co naprawdę stało się z Igą.

Co mi się nie podoba w „Wilkołaku”?

Co trzyma nas, czytelników, przy danej serii? Czego szukamy w cyklach książek? Dlaczego tak chętnie sięgamy po kolejny tom Sagi z Lipowa Katarzyny Puzyńskiej? Albo dlaczego czytamy o przygodach dziennikarki z Fjällbacki, autorstwa Camilli Läckberg? Co nas urzeka w Kurce Wallanderze, bohaterze z Ystad, wymyślonym przez Henninga Mankella?

Myślę, że wszystkie wyżej wymienione cykle łączy jedno – sympatyczny, dobry główny bohater. Dawid Wolski nie jest jednak sympatyczny ani dobry. To młody, ale złamany i wypalony życiowo człowiek, którego tragedia powaliła na kolana. Wolski nie wstaje z kolan, tylko tarza się w błocie, jakie sam wytwarza. Niby walczy, ale nieudolnie. Niby próbuje zrobić coś ze swoim życiem, ale cały czas robi to źle, nieumiejętnie, nieudolnie.

Swoimi działaniami sieje zniechęcenie w czytelniku – a przynajmniej we mnie. Co raz musiałam przerywać lekturę „Wilkołaka”, co mi się w sumie rzadko zdarza (a już przy lekturze kryminału to niemal nigdy!). W literaturze szukam rozrywki i nadziei. „Wilkołak” nadzieję zabiera, nie dając nic w zamian.

I tego darować Wojciechowi Chmielarzowi nie mogę. Nie mogę, dlatego uważam, że autor powinien napisać czwartą część tej trylogii. Po co? Aby pokazać, że Dawid Wolski, kiedy już dowiedział się, co stało się z jego ukochaną, zrobi COŚ ze swoim życiem. Znajdzie jakąś kotwicę – pracę, żonę, miłość. Może Kasia, główna bohaterka „Wilkołaka”, okaże się dobrą partnerką dla Dawida? Może praca prywatnego detektywa pozwoli mu nie utonąć? A może relacja z siostrą, wziętą prawniczką, pozwoli mu się pozbierać i stanąć na nogi? A może fakt posiadania syna zmieni Dawida w człowieka posiadającego jakiś cel?

Gliwice czyli ogólna beznadzieja

Nie jest tak, że od powieści kryminalnej oczekuję jakiegoś głębszego objaśniania świata. Od tego są inni autorzy i inne gatunki literackie. Przyjemnie jednak jest czytać kryminał, który oprócz rozrywki zastanawia, stawia jakiś problem, skłania do myślenia.

Cykl gliwicki Wojciecha Chmielarza do niczego takiego mnie nie skłania. Opowiadana historia jest jakby sklejona z innych opowieści (wątek piwnicy był pokazany w I część „Millenium” Stiega Larssona). Gliwice, do których pojechałam specjalnie, aby zobaczyć miasto tak ciemne i ponure, wydało mi się całkiem zwyczajnym i nijakim śląskim miasteczkiem. Opowiedziana przez Chmielarza historia wprowadza czytelnika w beznadzieję w wydaniu polskim. Nurzamy się wraz z Wolskim w apatii, brudzie, zniszczonym życiu.

Metafora tonięcia wydaje się tu trafna – tak jak Dawid toniemy w jego braku chęci zmiany. Jego bezsilność wciąga jak wir, wyciska oddech, nie daje nadziei. Zostajemy z czernią wokół. Polską beznadziejną czernią.

Dlaczego Dawid Wolski to jednak nie jest Harry Hole?

Wydaje mi się, że Wolski jest bardzo mocno inspirowany Harrym Hole, genialnym śledczym z Oslo, bezkompromisowym, odrzucającym wszelkie konwenanse, robiącym sobie wrogów w każdym miejscu. Coś jednak Chmielarzowi nie wyszło – może Gliwice to jednak nie Oslo? Nie ten klimat, nie to miejsce? Harremu Hole tą obcość, tę zadrę w sercu się wybacza – może dlatego, że potrafił kochać, żyć z Rachel, że kochał przybranego syna? Wolski natomiast dryfuje, daje się ponieść nienawiści do ojca, rozczarowaniu, nieszczęśliwej miłości do toksycznej dziewczyny.

Jak zakończyć recenzję?

Co zatem napisać na zakończenie tej recenzji? Wojciech Chmielarz zakończeniem otwartym zostawił we mnie niedosyt i pewien brak. Najważniejszy wątek w całej trylogii, czyli relacja ojca z synem, nie została ostatecznie rozwiązana. Niby dowiadujemy się, że mecenas Wolski nie był tak święty, na jakiego pozował, ale… Zostaje to „ale” na końcu, a skoro „Wilkołak” ma być zakończeniem cyklu, to wypadałoby mocniej domknąć ten wątek.

Nie wiemy też, jaka będzie przyszłość Dawida. Stoczy się czy zdoła uratować? Jedyny wątek, który został zamknięty, to kłopoty w małżeństwie Górników. Zakończenie ich perypetii mnie nie zaskoczyło. To mało, musicie przyznać.

Może być tak, że Wojciech Chmielarz planuje wrócić do Dawida Wolskiego. Ten bohater, choć mocno mnie zmęczył, ma potencjał. Sama już nie wiem, czy chciałabym przeczytać o nim więcej czy jednak może zapomnieć, że istniał?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.