kochankowie i pisarze baner

O pszczołach i gęsiach. “Kochankowie i pisarze” Lily King

Jest gorące lato, noc, Kraków, rok 2009. Z przyjaciółką Anią idę przez Rynek, tętniący życiem mimo później pory. Właśnie wyszłyśmy z jakiegoś klubu, gdzie tańczyłyśmy kilka godzin. Buzuje we mnie wypite piwo, świat wydaje się piękny, na wyciągnięcie ręki, mogę wszystko. Idziemy coś zjeść i jak zawsze lądujemy w maku na Szewskiej.

Wspomnienia chwil beztroskich, kiedy miałam ciekawą pracę, żadnych poważnych zobowiązań, skończone studia i obronioną na piątkę magisterkę, a każdy piątek kończyłam w klubie z Anią i innymi koleżankami przywołała książka Lily King Kochankowie i pisarze, wydana przez Prószyński i S-ka. Te momenty, kiedy myślisz, że będziesz żyć wiecznie, a “chwilo, trwaj!” powtarzasz co weekend. Doświadczenie przyjaźni, gotowej na wszystko, przeżytej i przegadanej na wszystkie strony świata. Przyjaźni z dziewczyną, bo przyjaźń z chłopakiem ma już inny smak. Poczucie, że jeszcze nic straconego, że wszystko przed Tobą, że uda Ci się napisać książkę, zdobyć pracę marzeń, wyjechać na rok w podróż dookoła świata.

Pszczoły odleciały

Książka Lily King jest wyjątkowa. Wspaniale napisane zdania, odkryte emocje, rozwibrowana rzeczywistość lekkich zaburzeń psychologicznych. Stany wątpienia w samą siebie. “Na chwilę wszystkie moje pszczoły zajęły się miodem” (o spokoju), “Chłodniejsze powietrze sprawia, że mam wyostrzony umysł i poczucie sensu” (to o porannym wstawaniu).

W centrum narracji stoi KOBIETA, która odważnie i bezkompromisowo wybrała samą siebie i pisanie. Przez sześć lat tworzy powieść, pracując jako kelnerka. Zadłużona po uszy. Bez mieszkania, męża, dzieci, wspierających rodziców. Koszmarna perspektywa, musicie to przyznać. Ale nie ma tutaj miejsca na pesymizm, jest raczej wola życia, czułość, PRZYJAŹŃ i miłość. Jest erotyka, ale nie w centrum, raczej na uboczu. Są napady lęku, wielka radość i w końcu… Ale nie, nie napiszę Wam, jak się kończy historia Casey Peabody.

Mama, której już nie ma

Nagła śmierć matki to doświadczenie, które w pewien sposób naznacza Casey. W książce jest scena, w której bohaterka wieczorem wraca do swojego mieszkanka i myśli, która godzina jest teraz tam, gdzie mieszka jej mama. A potem przypomina sobie, że mamy już nie ma i już nigdy do niej nie zadzwoni. Przeżywanie żałoby po rodzicielce uświadamia własną śmiertelność, a u Casey wywołuje ataki paniki, lęku i płaczu. Oczywiście dziewczyna próbuje sobie z tym poradzić, ma przyjaciół, na pomoc których może liczyć. Nie pochłania jej ta żałoba. Nosi matkę w sobie tak, jak nosi jej pierścionek na ręku.

Czas na gęsi

“Kochankowie i pisarze” to powieść tzw. millenijna. To pierwsza książka o tym pokoleniu i o jego bolączkach, którą przeczytałam. Prekariat znałam dotychczas jedynie z reportaży z “Dużego Formatu”. Książka dobrze pokazuje ową niepewność, która towarzyszy komuś, komu brakuje oparcia i emocjonalnego, i finansowego.

Kompozycyjnie powieść spina metafora gęsi, które Casey mija w drodze do pracy. W jakiś przedziwny sposób wywołują u niej nastrój przygnębienia, ale i spokoju: “Trzymam się, dopóki nie zobaczę gęsi”, “Kocham te gęsi. […] pomagają wierzyć, że znów wszystko będzie dobrze, że przetrwam ten okres […], że wielka, przerażająca pustka, którą mam przed sobą, to tylko zjawa, że życie jest lżejsze i zabawniejsze, niż sadzę”.

Po książkę warto sięgnąć z uwagi na język (tłumaczenie wykonała Magdalena Koziej – ogromne brawa) – emocjonalny, gęsty, metaforyczny – ale bez przesady. Na tematykę – czułość, przyjaźń i radość pomimo niesprzyjających okoliczności. Oraz ze względu na piękną okładkę (projekt Katie Tooke, Picador Art Department).

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *